wtorek, 5 września 2017

Powrót :)

Chciałam tylko napisać, że niesamowicie dziękuję Wam za każde ciepłe słowo. Naprawdę nie spodziewałam się, że aż tyle osób będzie czekać. Byłam miło zaskoczona Waszymi komentarzami i każdy znalazł miejsce w moim serduszku.
W końcu wróciłam do domu, w końcu znalazłam czas, żeby odpocząć po moich wcale-nie-wakacjach i w końcu zabrałam się porządnie za rozdział. Chciałabym wrócić do systemu jednego rozdziału miesięcznie i postaram się sprostać temu wyzwaniu, nawet pomimo nadchodzących studiów. Nowy rozdział powinien pojawić się we wrześniu, może uda mi się go skończyć w tym tygodniu, chociaż niczego nie obiecuję. Tak czy siak, na bank dłużej niż 3 tygodnie czekać nie będziecie, jestem Wam to zdecydowanie winna.
I na koniec, znowu, dziękuję. To dzięki Wam jestem tu gdzie jestem.
Cieszę się, że wróciłam.


"– Nie widzieliśmy się z Lily przez całe wakacje, więc właściwie nie mieliśmy jak poopowiadać co u nas – wyjaśnił Syriusz. 
Poopowiadać co u was, przemknęło mi przez myśl. Raczej kogo nowego poznaliście.
– Przecież nic się nie dzieje – powiedziała Alia, odwracając się w kierunku chłopaków. – Tyle, że naprawdę musimy iść, jeśli chcemy zdążyć...
– Tak, idziemy – przerwał jej James, odzyskując zdolność mówienia. Wciąż jednak nie patrzył w moim kierunku."



wtorek, 6 czerwca 2017

Ogłoszenie 4

Minęło dziesięć miesięcy. Dziesięć. A ja wciąż czuję się, jakbym dosłownie wczoraj dodała tutaj ostatni rozdział.
Ten rok był zdecydowanie jednym z najcięższych. Bywały dni, kiedy nie miałam siły, żeby podnieść się z łóżka. Bywały takie, kiedy czułam się lepiej i nawet skrobałam parę zdań. A potem wracała codzienność, wracało przygnębienie. W tym roku poprawiałam maturę, która nie poszła mi rok temu tak, jakbym tego chciała. I było to ciężkie, bo zamiast się uczyć, siedziałam w zamkniętym pokoju całymi dniami i miałam daleko gdzieś wszystko. Nic już nie dawało mi takiej radości, nie tak, jak kiedyś.
A potem ktoś wyciągnął do mnie rękę, najbliższe mi osoby pomogły mi się jakoś pozbierać. Maturę napisałam, lepiej, ale raczej nie tak dobrze, jak chciałam. Udało mi się ogarnąć, jakimś cudem na tyle, by odezwać się do Was z Holandii, gdzie przez najbliższe dziesięć tygodni będę pewnie urabiać się po łokcie i nie mieć za dużo czasu na pisanie. Ale przecież do tej pory też nie miałam. A może czas był, a to coś innego nagminnie mi to udaremniało?
Wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Wiem, że do tej pory co parę tygodni wracały te gorsze dni i wiem, że teraz będę musiała walczyć o to, by całkiem się ich pozbyć. Ale staram się wrócić na dobry tor, a bycie tutaj jest jednym z wielu kroków w tym kierunku. 
Ominął mnie kawał czasu, minęła rocznica SD, na którą nawet coś planowałam! Zaczęłam nawet pisać specjalną notkę, a potem szlag wszystko trafił. Zanim się obejrzałam, zanim udało mi się pozbierać, był już kwiecień. A potem przyszły ataki paniki i matura.
Nie jestem tu jednak po to, aby się usprawiedliwiać. Chcę tylko powiedzieć, że wciąż jestem. Że było ciężko, ale nie zrezygnuję z tego miejsca. Jestem to winna i Wam, i sobie. Jasne, nie potrafię powiedzieć kiedy pojawi się nowy rozdział. Ale mogę napisać, że nad nim pracuję. Że się staram. I że tęskniłam za tym miejscem.
A po nocach wciąż przekonuję się, że ktoś czekał na tą historię. Być może tylko ja, być może ktoś więcej. Tego nie wiem. Wiem jednak coś innego.
Naprawdę tęskniłam. I wróciłam na dobre.